P.E.T.A - Tarnowski Klub Karpiowy.

Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A

Karpiowanie - nasza wielka pasja!
More Website Templates @ TemplateMonster.com. July 16, 2012!


 •  Opublikowano dnia: 2007-09-08  •   Dawid Macheta  •   Wyświetleń: 2885   • 

Francja 2007 jezioro Lac De Bouzey



Po wielkich oczekiwaniach nadszedł upragniony dzień 31 sierpień. Byliśmy umówieni na godzinę 23 u Bartka. Janusz z Pawłem juz dzień wcześniej byli na miejscu i była to dla nas ogromna motywacja do szybkiego działania. Pakowanie zajęło nam godzinę, ale jest to nielada wyczyn zapakować się w czwórkę z bagażami do Toyoty Corolli combi. Na szczęście bagażnik na dachu nas uratował, zgodnie ze starym polskim przysłowiem Polak potrafi. Niestety nad Lac de Bouzey jest prawie 1600 km, więc kawał drogi, jak się później okazało jedzie się tam aż 17 godzin i to przy średniej prędkości 130/140 km/h na autostradzie. Oczywiście trzeba wliczyć postoje, które były wskazane, bo ile można usiedzieć z 25kg workiem pelletu pod nogami? Droga strasznie nas wymęczyła ale nie jechaliśmy bez celu. We Francji zaczęły się piękne tereny które można było podziwiać. A do Bouzey coraz bliżej Gdy po męczarniach związanych z krętą drogą dotarliśmy nad jezioro, Janusz z Pawłem już na nas czekali. Powitali nas gorąco, co widać na zdjęciach. Niestety zbliżało się ku wieczorowi, nie mieliśmy więc zbyt wiele czasu na zadomowienie się. Ledwo zdążyliśmy rozpakować namioty i powsadzać do nich wszystkie graty (samochód stał 200m dalej więc komu by się w nocy chciało do niego iść), ściemniło się więc tylko ja zdążyłem po ciemku zarzucić zestawy w nadziei na odjazd zaporowca. Po tak męczącej podróży nie pozostało nic innego jak zjeść coś ciepłego i porozmawiać z przyjaciółmi. No i oczywiście podtrzymać tradycje klubu, przy tzw. ?małej przeźroczystej? , ale Ja musiałem pamiętać o niepełnoletności. Posiedzieliśmy do późnego wieczora, ale zmęczenie dawało się tak we znaki że trzeba było odespać noc. Niestety tej nocy nic się nie działo. Od samego rana wszyscy wzięli się do roboty.

Żeby nie marnować cennego czasu poszliśmy zrobić poranną toaletę. Następnie wprowadzaliśmy w życie program ?Karpiarze Świata łączcie się. Przyszli siedzący obok nas bardzo mili Niemcy, Holender i Francuz. Mogłoby się wydawać że się nie porozumiemy ale jednak ;mała przeźroczysta rozwiązuje języki.

Później Bartek zaczął rozdawać koszulki klubowe (no cóż próbował być Świętym Mikołajem), ale zapomniał o sobie i zostawił sobie jedną na cały tydzień. Ale najważniejsze że wszyscy byli zadowoleni.

Ale miłe spotkanie przerwał piękny dźwięk sygnalizatora Pawła. Zacięcie i hol. Nie jest mały, ale zaraz wszystko się okaże. Podebranie i na macie leży pierwszy francuski zaporowiec. Waga pokazuje 11 kg . Szybka sesja zdjęciowa i ryba jest powrotem w swoim królestwie.

Wywozimy pod zaporę, i czekamy na kolejny odjazd. Niestety tego wieczora nie było nam pisane już więcej złapać. Jedynie Holender notuje karpia 8,5kg. Noc była dosyć ciepła. Rano budzi nas odjazd u Ferdka (Waldemar Guła). Widać że karp jest większy ostro walczy, ale po paru minutach ląduje na macie. Ma 13kg.

Średnia głębokość jeziora wynosi 11m, a przy zaporze ma 3,5m. W słoneczne dni z tego co mówił Janusz karpie wygrzewały się przy powierzchni koło zapory. Poszliśmy zobaczyć czy dziś też tam są. I co zobaczyliśmy? Z początku widzieliśmy karpie w granicach 10kg. Ale kawałek od nas pływało coś co przypominało wielki patyk, podeszliśmy bliżej żeby zobaczyć co to tak naprawdę jest. I własnym oczom nie mogliśmy uwierzyć zobaczyliśmy wygrzewającego się karpia który miał grubo ponad metr długości, i był bardzo gruby. Na 99,9% miał 2 z przodu a może i 3. Niestety nie mieliśmy przy sobie aparatu, ale i tak zdjęcie było by nie wyraźne. Zaraz koło niego pokazał się taki sam grubas. Poszliśmy kawałeczek dalej i zobaczyliśmy ku naszemu zdumieniu dużego karpia koi. Wróciliśmy do naszego obozowiska i wszyscy zgodnie uznaliśmy że trzeba usypać ścieżkę zanętową od zapory aż do naszej miejscówki. Musieliśmy ugotować bardzo dużo kuku bo od zapory było dobre 250m. Na wieczór kukurydza była gotowa do użycia. Janusz wziął beczkę i zaczął rozsypywać. Potem Paweł wywiózł sobie jedną wędkę pod zaporę. Założył kulkę 32mm scopex. Jeszcze tego dnia miał odjazd, karp był już znacznych wielkości ale wpłynął w zestawy Holendra i trzeba było płynąc. Cóż karp się spina. Do końca dnia brań nie było, niestety tak nie raz jest. Ale my się nie załamujemy i spędzamy miło wolny czas. A niektórzy podrywają panny młode...

Trzeci dzień dobiegł końca, na rybach czas strasznie szybko pędzi. Kolejny dzień rozpoczęliśmy od sprawdzenia łowiska. Co się okazało? Na echosondzie jest czarno od ryb, pływają w toni na głębokości 7 m a my łowimy na 10-11m. Po południu Bartek notuje swoje pierwsze branie i holuje karpia 9kg. Karp złapany na kulki P.E.T.A baits. Ledwo zdążył wypuścić jednego a już jedzie na drugie wędce. Wyskakuje szybko z wody i zacina kolejnego karpia, tym razem ma 8kg.

Dzień dobrze się zaczął, ale później dostaliśmy smutną wiadomość. Przyjechali Francuzi i zaczęli wyznaczać miejsca na zawody karpiowe Francji. My nie wiedząc co jest grane, próbowaliśmy się dowiedzieć na migi i we wszystkich językach świata po kolei o co chodzi. Cóż z tego co się dowiedzieliśmy mieliśmy opuścić łowisku nazajutrz po godz. 11. Byliśmy lekko mówiąc zburzeni całą sytuacją, ale co zrobić i tak by nas wyrzucili a skąd jesteśmy też ich nie interesowało i ile km przejechaliśmy. Nie pozostało nic innego jak jechać na mniejszy staw położony w pobliżu. Tak więc dzień nie był już taki radosny, oprócz tego jeszcze zaczęło lać i przestało dopiero wieczorem. Nasi czyli Niemcy przenieśli się już dzień wcześniej na ten mniejszy zbiornik. Wracając do ryb, wieczorem złapałem jeszcze karpia 7kg, niestety większość zdjęć nie wychodzi, ale przynajmniej jedno w trakcie wypuszczania się zachowało.

Nadszedł dzień 5 i ostatni na naszym zaplanowanym wcześniej łowisku. Dzień zaczął się od brania fajnego zaporowca . Mianowicie o godzinie 9 jazda u Bartka, ładnie się napędził i jest siedzi. Widać było że jest coś większego, ładnie walczył ale po kilku minutach był już przy brzegu jeszcze jeden odjazd i jest. Waga pokazuje 11,5 kg.

Sesja zdjęciowa i ryba wraca do wody. Byliśmy jeszcze bardziej załamani zmianą miejsca bo z tego co widać karpie wreszcie zaczęły brać. Branie u mnie wieczorem i rano u Bartka to był dobry znak. No ale co zrobić takie jest życie. Przed południem zaczęliśmy pakować graty i przenosić się na mały, bardzo ładny stawik. Było tam jak w bajce, wszystko tak ładnie wyglądało (troszkę podobny do małego stawu w Sączu). Zajęliśmy miejsce obok znanych nam Niemców, oni złapali w nocy karpia 7,5 kg. Ponowne rozpakowywanie zajęło nam trochę czasu, zdążyliśmy jeszcze sobie dobrze pojeść i porozmawiać. Niestety nie wolno było tam wypływać więc zostało tylko rzucanie rakietą. Noc mija spokojnie choć była znacznie chłodniejsza od poprzednich a słońce zza drzew wychodziło dopiero po 12. W nocy nie zaliczyliśmy żadnego brania. Ale za to za dnia Ferdynand złapał..... kaczkę. Łapał blisko więc po zanęceniu weszły w łowisko. I nagle piiiiiiiiiiiiiii jedzie zacięcie i co? Kaczka. Byłą zapięta za skrzydło. Odhaczyliśmy ją i delikatnie wypuściliśmy na wodę. Już od tego czasu kaczki z dala omijały nasze łowisko. Hehe. Przynajmniej mieliśmy spokój. A nam pozostał już tylko jeden dzień odpoczynku nad francuskim jeziorem Lac De Bouzey. Brań zero, spławów też nie widać, więc postanowiliśmy następnego dnia poczekać aż namioty nam wyschną, udać się w gościnę do Janusza, tam przenocować i raniutko ruszyć do Tarnowa. Tak zrobiliśmy, ale jeszcze przed tym Ząbek złapał szczupaka, nie na kulki, a na żywca. Następnego dnia z rana gdy namioty wyschły zaczęliśmy już po raz drugi i ostatnie pakowanie. Jeszcze zrobiliśmy kilka zdjęć i do Janusza.

I tak zakończyła się nasza podróż, mam nadzieje że jeszcze tam wrócę, ponieważ zaczarował mnie tamtejszy rejon. U Janusza oglądnęliśmy jeszcze parę filmów karpiowych. I poszliśmy spać, żeby wcześnie z rana wyruszyć dłuuugą podróż do Polski. Niestety musieliśmy się pożegnać z naszymi przyjaciółmi. Szkoda że dzieli nas taka odległość. Chcę im bardzo podziękować za wspólne miło spędzone chwile i mam nadzieje że przyjadą do nas na zawody w przyszłym roku. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających naszą stronę i dziękuje za przeczytanie artykułu.



Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria