P.E.T.A - Tarnowski Klub Karpiowy.

Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A

Karpiowanie - nasza wielka pasja!
More Website Templates @ TemplateMonster.com. July 16, 2012!


 •  Opublikowano dnia: 2008-11-15  •   Dawid Macheta  •   Wyświetleń: 2817   • 

Jesienna zasiadka karpiowa na zakończenie sezonu karpiowego 2008



W dniach od 07 do 11 listopada, na zakończenie sezonu karpiowego, odbyło się spotkanie klubowiczów P.E.T.A pod hasłem "Bawmy się", na dużym stawie w Starym Sączu. Od kilku długich tygodni marzyłem, by wybrać się jeszcze choć raz na prawdziwą karpiową zasiadkę, przed nieubłaganie nadchodzącą zimą. Wreszcie moje marzenia się spełniły. W piątek 7 listopada nie poszedłem do szkoły i w ten sposób zyskałem pięć dni wolnego, które pięknie wygospodarowałem jadąc na zasiadkę. Na szczęście do dziś dnia, moja wychowawczyni nie dowiedziała się dlaczego nie zawitałem na duży sprawdzian z języka polskiego, w innym wypadku mogłoby się to nie za ciekawie skończyć. Ale co tam, ważne że znów poczułem misiaczka na kiju! W piątek rano, po upchnięciu bagaży do samochodu, wraz z Bartłomiejem Czechowiczem wyruszyliśmy do Sącza, po drodze zachaczając sklep o nazwie Poręba. Około 13 byliśmy na miejscu jako pierwsi. Od pana Wieśka dowiedzieliśmy się, iż tak jak my w długi weekend, zasiadkę na brzegu północnym (tam gdzie pomosty) zaplanowali sobie także inni karpiarze. Miejsca przy pomostach i na "betonie" były już zarezerwowane. Po kilku telefonach ustaliliśmy iż możemy zajmować miejsca pomiędzy tymi stanowiskami. Po napompowaniu pontonu przyszedł czas na znalezienie miejscówki. Dla moich i Bartka potrzeb musieliśmy znaleźć trzy miejsca by ulokować markery. Wszystkie trzy znajdowały się w odległości nie większej jak 70 metrów od brzegu, na głębokości od 2,5 do 3m. Obstukanie dna przy sporym wietrze zajęło nam około dwóch godzin. Następną czynnością do wykonania było rozkładanie statywów, wędek, namiotów itp. Między czasie dojechali Marcin Opioła i Piotr Kogut, a także Rafał Sak.

Po wywiezieniu zestawów przez większą część załogi (czyt. Piotrek przyjechał odpocząć, a Marcin chciał złapać karpia nie nęconego), można było zasiąść, zjeść coś ciepłego iii... odpocząć.

Po 16 30 gdy zaczynało się już ściemniać, Bartek zanotował pierwsze branie na skrajnej wędce. Na macie ląduje karp 3 kg, który w bardzo dobrej kondycji wraca do wody. Nie dłużej jak 30 minut po pierwszym braniu, Marcin (nie nęcone) holuje karpia. Ten już większy 4,5 kg. Pod wieczór zrobiło się chłodno więc postanowiliśmy rozpalić ognisko, które paliło się do późnych godzin. Bartek miał jeszcze 2 brania, ale karpie się spinały zaraz po zacięciu. Na wcześniej już zarezerwowane stanowisko dojechali koledzy karpiarze, z którymi miło spędziliśmy wieczór.

W nocy zanotowaliśmy 3 brania. Ja (Dawid Macheta) złapałem dwa karpie w granicach 2-4 kg i Bartek jednego karpia 3 kg. Jak na listopadową noc było niesamowicie ciepło. Następnego dnia już z rana zaczęli się zjeżdżać kolejni towarzysze zasiadki. Artur Gołąb, Dawid Śliski, Marek Szczęch, Maciej Kędryna i dwóch kolegów z Żywca. A także na dalsze stanowiska koledzy z Sącz m. in. panowie Jacek Mamala, Hubert i inni.

Za dnia kilka brań, ale karpie dalej nie przekraczają 5 kg, w nocy również. Już w niedzielę, znaczna część towarzystwa zaczyna zjeżdżać do domów. Zostaję Ja, Bartek, Marcin, Piotrek, Magiel, dojeżdża Paweł Augustyn. I tak już pozostaje do końca. U mnie w ostatnie dwa dni słabo z braniami, Bartek ma systematycznie, reszta paczki też raczej słabo. Dwie ostatnie nocki już zimniejsze, czuć że zima się zbliża. W przedostatni dzień wędkowania postanowiliśmy pochodzić ze spinningiem. Złapaliśmy ogółem 4 szczupaki w granicach 55-70cm oraz kilka mniejszych. Miłą zabawę zapewniły nam także okonie, których brania wyglądały podobnie jak szczupakowe. Brały same duże 20-30cm. W rogu stawu mieliśmy przyjemność podziwiać stado okoni atakujące mniejsze ryby m.in karpie, karasie. Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie, gdyż wyglądało to jakby stado ryb uciekało przed goniącymi wielorybami. Towarzyszyła temu atmosfera, fala na stawie, okonie sieją postrach i spustoszenie wśród ryb.

Jeszcze tego dnia wieczorem wraz z Piotrkiem postanowiliśmy pospiningować z pontonu. Na przynętę poszedł duży wobler głęboko-chodzący. Po kilku oddanych rzutach, wobler znów ląduje w wodzie. Po kilku ruchach kołowrotkiem piękne branie, wędka wygięta w pałąk, ale niestety ryba się spina. Jeszcze w nocy Bartek doławia ostatniego i największego karpia zasiadki. Miał 8kg i był wyjątkowo długi, co na zdjęciach widać. W super kondycji wraca do wody.

We wtorek rano trzeba było zjeżdżać do domów, by spokojnie rozpakować się, wykompać, odpocząć. Bo już w środę powrót do szarej rzeczywistości i obowiązków. Podsumowując, zasiadka bardzo udana pod każdym względem. Najwięcej bo aż dwanaście karpi złapał Bartek średnio od 3-5kg i jednego 8kg, z haka spadły mu dwie ryby. Ja miałem osiem brań, z czego złapałem siedem karpi od 3-5kg i jedną spinkę. Marcin dwa karpie 3 i 5kg, Rafał jedna spinka, Magiel dwa karpie 3,5kg i 4,5kg i leszcz na 3,2kg!! Paweł dwa karpie i trzy spinki, Artur jeden karp 3kg. Większość karpi brała na kulki P.E.T.A baits o nucie owocowo-rybnej oraz na kulki migdałowe. Wszystkie ryby w dobrej kondycji wróciły do swojego królestwa.



Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria