P.E.T.A - Tarnowski Klub Karpiowy.

Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A

Karpiowanie - nasza wielka pasja!
More Website Templates @ TemplateMonster.com. July 16, 2012!


 •  Opublikowano dnia: 2011-11-10  •   Dawid Macheta  •   Wyświetleń: 3183   • 

Na francuskie karpie z Januszem Mollem cz. 2



Etang De La Veronne- to niesłychanie bajeczny zbiornik, a także kolejny etap naszej przygody z francuskimi karpiami, o którym postaram się wam opowiedzieć.

Po powrocie z sześciodniowej wyprawy na Courtavon, przyszedł czas na odpoczynek (dla mnie), a także pracę (dla Janusza). Podczas, gdy mój przyjaciel pracował, ja przeglądałem prasę karpiową z Polski i Niemiec, a także oglądałem zagraniczne filmy karpiowe.

Gdy Janusz po czterech ciężkich i pracowitych dniach doczekał się wolnego postanowiliśmy udać się na karpiowy ?shopping?. Na początku pojechaliśmy do dwóch sklepów w Niemczech, które imponowały wielkością, ale nie miały porównania do tych, które miałem przyjemność zobaczyć we Francji! Francuski Pacific Peche czy inny sklep którego nazwy nie pamiętam;-) śmiało można porównać do supermarketu! Prawie cały dzień spędziliśmy na oglądaniu gadgetów i nowinek zza zachodniej granicy. Masa sklepowych półek na których znajdowały się przeróżne kulki, dipy, zanęty, akcesoria do zestawów końcowych, materiały na przypony, wagi, wędki, kołowrotki? , powodowały, że poczułem się niczym kobieta w sklepie z markową odzieżą D&G!

Na szczęście zdrowy rozsądek górował nad chęcią wydawania pieniędzy i poskutkowało to zakupem tylko kilku rodzajów pop-up?ów, kulek tonących, wadze, stojaku do ważenia, kobrze i kilku innych drobiazgach. Szkoda że nie zabraliśmy aparatu, bo widok uginających się półek pobudziłby wasze karpiowe pragnienia;-).

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na zaporze rzeki Wehr, która w ciągu dwóch godzin potrafi zmienić wysokość lustra wody o ponad 5m. W tej właśnie wodzie Janusz złapał swojego rekordowego karpia 18,65kg. Łowienie tam jest ekstremalnie uciążliwe, gdyż przyjeżdżając z samego rana mamy możliwość łapania tylko parę godzin, gdyż stan wody od godziny 10 rano ciągle wzrasta. Innymi słowy woda dla twardzieli!

Na pierwsze branie przyszło nam czekać do północy, wtedy też, gdy usłyszałem ciągły pisk Delkima, szybko zerwałem się z krzesła by wyholować pierwszego francuskiego karpia tej wyprawy. Tak waleczniej ryby, jak na swój rozmiar jeszcze nigdy dotychczas nie widziałem, karp 7,5kg walczył dobre kilka minut, niczym ?dwudziestka?. Okazało się, że wziął na kulkę 22mm. Szybka fotka, buziak i do wody, oraz ciąg dalszy imprezy pt.: ?Na dwa palce?;-).

Kolejnego dnia zajęliśmy się wiązaniem zestawów przeznaczonych na De La Veronne, gdyż tak jak większość francuskich łowisk, tak i ta ma swoje zasady. Jedną z nich jest zakaz łapania na przypony wykonane z plecionek i nakaz łapania na haki bez zadziorowe. Na wszystkich pięciu wędkach znalazły się nowe zestawy, przypony wykonane z fluorocarbonu, amnesii itp.

Postanowiliśmy, że wyjedziemy o godzinie 3 w nocy, by spokojnie dojechać, rozłożyć sprzęt, założyć kulki itp. i być gotowymi na godzinę 7:53, gdyż właśnie wtedy zaczynało się łowienie. Jak to często bywa, tak i tym razem nasze plany wzięły w łeb i nie mogąc się doczekać, zamiast o 3 w nocy, wyjechaliśmy o godzinie 23, hehe. Z czasem okazało się, że był to dobry ruch, gdyż po dotarciu do miejscowości Belfor nie wiedzieliśmy gdzie dalej jechać;-). Janusz zapomniał drogi, nawigacja nie mogła złapać zasięgu, a nasz francuski ograniczał się do słów: dzień dobry, do widzenia, dziękuję i proszę, hehe. Trzykrotnie przejechaliśmy całe Belfor, by w końcu po ponad dwóch ciężkich godzinach znaleźć drogę!

Było po godzinie piątej rano, gdy dotarliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy samochód, przenieśliśmy rzeczy na miejsce i rozkładaliśmy sprzęt w ciemnościach. Wybraliśmy stanowisko na których mój przyjaciel miał już przyjemność łapać i z którego podczas wiosennej jednodniowej zasiadki złapał karpie 14kg i 12,5kg. Gdy zaczynaliśmy się rozkładać, słychać było częste spławy, które świadczyły o obecności ryb w łowisku i dobrze prognozowały. Zaczynało świtać, a mi ukazywał się przepiękny krajobraz roztaczający się w okolicach De La Veronne. Dopiero wtedy przekonałem się o pięknie tej wody i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Tak pięknej wody jeszcze nigdy wcześniej na żywo nie widziałem. Pięknie przystosowane stanowiska, usypane żwirem, zrobione schodki, ławeczka, innymi słowy full wypas! Brzeg na którym się rozłożyliśmy także usypany był żwirem, a skarpy obrośnięte skoszoną trawą. Pozostałe brzegi, które udostępniano gdy była możliwość łowienia w nocy, były pięknie zarośnięte, zadbane i także ze specjalnymi stanowiskami. Wyobraźcie sobie, że niektóre stanowiska były przystosowane dla niepełnosprawnych wędkarzy, zabezpieczone barierkami, a do których prowadziła specjalna drewniana dróżka. Całkiem inny świat!

Wróćmy teraz do rzeczy bardziej przyziemnych. Po godzinie siódmej, zabraliśmy się za nęcenie, do wody wrzuciliśmy kilka rodzajów kulek, w znacznej ilości, wszystkie wrzucone do wody kobrą, bez żadnego sondowania. Głębokość łowiska jest mniej więcej stała, więc bez sensu było szukanie ?dziury w całym?.

Przed godziną 8 rano, poszliśmy do gospodarza łowiska by kupić licencję na łowienie, która na jeden dzień kosztuje 10 euro. Wróciliśmy na stanowisko i wrzuciliśmy zestawy do wody. Na łowisko zaczęli zjeżdżać się także inni wędkarze i tym sposobem na pustych stanowiskach zaczęły pojawiać się statywy z wędkami. Część z karpiarzy nęciła bardzo mało, natomiast inni nęcili niesamowicie dużo! Raz za razem słychać było hałas jaki wydawała armatka, którą wystrzeliwali kilogramy kulek. Oprócz tego, spodem ze specjalną ?bombą?, zamiast rakiety umieszczali w łowisku inne pyszności. Byliśmy pod wrażeniem na jak dużą odległość leciała zanęta. Być może nie wszyscy z was wiedzą na jakiej zasadzie działa taka bomba. Cała filozofia polega na tym, że na czubku ma ona specjalny guzik, który po zderzeniu z wodą otwiera bombę i opróżnia zawartość. Dzięki opływowym kształtom może ona lecieć na dalekie odległości, a podczas zwijania nie ma problemu, tak jak w przypadku rakiety, że woda stawia opór. Rozwiązanie idealne, natomiast cena rzucająca na kolana- około 30 euro!

Pierwszego brania doczekaliśmy się około godziny 12, wtedy też u Janusza na wędce uwiesił się kilku centymetrowy sumik karłowaty, o których obecności w łowisku nie mieliśmy pojęcia. W tym samym czasie na mojej wędce wziął karpik około 2kg. Byliśmy tym faktem bardzo zdziwieni, gdyż z tego co Janusz dowiedział się o tej wodzie, rzadkością są karpie poniżej 10kg.

Trzeba było przerzucić wszystkie zestawy, by sprawdzić czy byczki nie poradziły sobie z resztą kulek. Okazało się, ci bandyci opędzlowali wszystkie zestawy! Nie pozostało nam nic innego, jak co godzinę przerzucać zestawy, a łowisko donęcać sporą ilością kulek. W tym momencie było dla nas jasne dlaczego część wędkarzy tak dużo nęci! Szkoda tylko że nie mieliśmy ze sobą specjalnej siatki, w którą można by było wsadzić kulkę i zawiązać, być może wtedy mielibyśmy choć chwilę spokoju.

Na kolejne branie nie czekaliśmy długo, znów delikatne piknięcia u Janusza spowodowały, że myśleliśmy, że to kolejny byczek. Okazało się, że tym razem się myliliśmy, a na brzegu znalazł się spory leszcz. Zestaw i kolejna porcja kulek do wody. My w między czasie siedzieliśmy i oglądaliśmy spacerujące francuski;-). Na naszym brzegu łowiliśmy tylko my i dwaj wędkarze, wszystkie karpie nie przekraczały 10kg. Kolejnego małego karpia złapałem po godzinie 14, gdy wyciągałem mu hak z pyska, zobaczyłem na włosie kulkę o średnicy maksymalnie 10mm- widocznie tylko tyle byczki zostawiły dla tego karpia.

Po godzinie 17 było branie u Janusza, zacięcie i szybki hol. Za naszymi plecami ustawiła się cała rzesza gapiów, którzy oglądali hol ryby. Gdy wypuszczaliśmy kolejnego karpia w granicach 2-3kg, wszyscy byli pełni podziwu i tylko uśmiechali się do nas. Niestety do wieczora pozostało nam oglądanie latających samolotów, pięknych górskich widoków i kobiet;-). Jedynie gdy zwijaliśmy zestawy, okazało się że na jednym z moich zestawów wisi byczek.

Wracaliśmy do domu zmęczeni ale zadowoleni, choć lekko rozczarowani, bo nie da się ukryć że liczyliśmy na współpracę ze strony tych większych cypriunusów. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał możliwość łowienia na De La Veronne, gdyż zbiornik jest niesamowicie urokliwy i bez wątpienia pływają tak ?smoki?. Po prostu nie trafiliśmy na okres ich żerowania. Na kolejną zasiadkę obowiązkowo zabralibyśmy nierozpuszczalną siatkę!

Nieubłaganie zbliżał się kres mojego pobytu u Janusza. Pod koniec mojej wyprawy miałem przyjemność oglądnięcia meczu Bundesligi we Freiburgu. Gospodarze grali z FSV Mainz, niestety przegrali 2:1, ale dla pocieszenia gwiazda Freiburga- Papi Cisse trafił honorowego gola.

Jak to zawsze w życiu bywa, wszystko co dobre szybko się kończy. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować mojemu przyjacielowi Januszowi za wspaniałe chwile które razem spędziliśmy i które bez wątpienia pozostaną na bardzo długo w mojej pamięci. Dzięki niemu mogę poznawać inny świat i rozwijać swoją pasję. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mogli razem wędkować.



Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A - Galeria